Recenzja : Sarah J. Maas - Dwór mgieł i furii
Zaznaczę ,że może to być najbardziej nieogarnięta recenzja jaką zobaczycie na moim blogu.Nie przejmujcie się ci ,którzy nie czytali "Dworu mgieł i furii" ,postaram się opowiedzieć o niej bezspoilerowo.Jeśli jesteście gotowi na to - zapraszam do dalszego czytania.
"Miewam dobre dni i dni trudne, nawet teraz – powiedziała. – Nie
pozwól tym trudnym wygrać."
pozwól tym trudnym wygrać."
Tytuł : Dwór mgieł i furii
Tytuł serii : Dwór cierni i róż (drugi tom)
Autor : Sarah J. Maas
Wydawnictwo : Urobos
Oprawa : Miękka
Liczba stron : 764
Ocena : 10/10
Na początku chciałabym wam po krótce przedstawić to ,co możecie spotkać w tym tomie.
Po wszystkich wydarzeniach ,które miały miejsce pod Górą, Feyra została nazwana wyzwolicielką.Moglibyśmy myśleć ,że w tym miejscu baśń się zakończy.Dziewczyna dostała to ,o co tak zaciekle walczyła.Jest otoczona luksusem , żyje u boku Tamlina ,którego szczerze kocha.Przygotowywuję się do ślubu ,który wkrótce ma nadejść.Cóż nie wszystko jest takie kolorowe ,jak mogłoby się wydawać.Feyra odczuwa wszystko ,co zrobiła ,by uwolnić siebie i Tamlina ze szponów Amaranthy.Miewa koszmary ,przez które większość nocy spędza na wypluwaniu swoich wnętrzności , nie jest w stanie nawet malować ,bo wszystko przypomina jej o tam tych wydarzeniach , boi się ciemności ,kolor czerwony przyprawia ją o mdłości. (nawet nie czuje kiedy rymuje :D) Ponad to dziewczyna zaczyna odkrywać w swoim nieśmiertelnym ciele moce ,nad którymi nie jest w stanie sama zapanować.W dodatku Tamlin za wszelką cenę stara się ją chronić.Wszystko zaczyna się zmieniać ,gdy na dworze pojawia się niespodziewanie Rhysand - największy wróg Tamlina ,który nie da zapomnieć o sobie.
Starałam się wam opowiedzieć jak najwięcej ,ale jednak nie spoilerować wydarzeń ,sytuacji ,które działy się w tej części.Jeśli ktoś czytał "Dwór mgieł i furii" śmiało piszcie do mnie do skrzyneczki na instagramie bądź na mail'a z chęcią z wami porozmawiam na temat książki.Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia w następnym poście.








Ja czytałam, był o wiele lepszy od poprzednika, ale może nie zwalił mnie aż tak z nóg. Spodobał mi się - to fakt :D No i Rhysa też oczywiście polubiłam już w pierwszym tomie. Tylko pierwszy tom nie spodobał mi się ani trochę, ale kupiłam dwa naraz więc siłą rzeczy sięgnęłam po drugi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę miłej lektury przy trzecim tomie, którego premiera tuż, tuż :)
W moim przypadku było tak ,że to był naprawdę dobry czas na czytanie takich książek ,dlatego chyba mi się to tak bardzo spodobało.
Usuńpozdrawiam również :)
Tuyle wszędzie słyszę o tej książce, a jakoś jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać 📚 Niemniej recenzja zachęca :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Kasiaiksiazki.blogspot.com
Właśnie trochę miała zachęcić :D Pozdrawiam również :)
Usuń